Jacqueline

Miłosne
To był ranek, blady i lśniący,
twym oddechem i mgłami spowity,
raz bezwonny, to znowu pachnący,
raz srebrzysty, to znów aksamitny.

Ponad nami zdumione jaśminy
wzlatywały do cudzych balkonów,
chybotało w kielichach się wino,
odsłaniały jedwabne zasłony.

Tak usnąłem, z pieszczotą snem słodkim,
pocałunkiem i dłońmi złączony,
uśmiechnięty jak gdyby zalotnie,
i radością bezbrzeżną natchniony.

Ale cisza skąd - nie wiem nastała,
najpierw tylko dwa kroki stawiając,
a ja biegłem i ciebie wołałem,
uschłe drzewa po łąkach mijając.

Dalej bagna zachłanne tańczyły,
rozrzucając dziewczęce bukiety,
i wabiły, spokojem wabiły,
chociaż dawno zostały przeklęte.

Wiatr odgarnął gałązki czeremchy,
naokoło już tobą pachniało,
stałaś przy mnie w tej samej sukience
i podeszłaś powoli, nieśmiało.
13 8
147 odsłon

Komentarze (8)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

K
kaja-maja 13 lat temu
w:)
gregorsko 13 lat temu
ładne i bez biedronek i robaków zdecydowanie na plus pozdrawiam
DARTANIAN 110 13 lat temu
Dzięki gregorsko Pozdrawiam
J
Jacek Czajka 13 lat temu
na Tak!
DARTANIAN 110 13 lat temu
Dzięki Jacku, dzięki kaju -maju Pozdr.
A
ambrozja 13 lat temu
przeczytałam i nic na to nie poradzę:)
DARTANIAN 110 13 lat temu
To jak aż tak źle ambrozjo to trzeba wymyślić wehikuł czasu i cofnąć się do momentu zanim przeczytałaś Pozdr.:-)
DARTANIAN 110 10 lat temu
https://www.youtube.com/user/Dartanian110?feature=mhee
http://chomikuj.pl/KURKA110
1 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie