Dotyk
Ze stoickim spokojem
odgarniasz włosy.
Spoconą dłonią.
Słowa pozostają w tyle,
zmęczone opadają.
Twardo z brzękiem.
Brudne zbieram starannie
z podłogi.
Kalecząc ręce.
Patrzysz gubiąc wcześniejszą aurę,
oczy zanurzasz w czerwieni.
Łzą Feniksa dotykasz
odgarniasz włosy.
Spoconą dłonią.
Słowa pozostają w tyle,
zmęczone opadają.
Twardo z brzękiem.
Brudne zbieram starannie
z podłogi.
Kalecząc ręce.
Patrzysz gubiąc wcześniejszą aurę,
oczy zanurzasz w czerwieni.
Łzą Feniksa dotykasz