Dwadzieścia trzy
•
Patrząc w bok
Widzę przystanek pełen ludzi
Czekają na tramwaj
Znudzeni hukiem i zgiełkiem miasta
Które daje im jeść i pić
Spać i być
Nieść problemy
I topić je w wódce
Wsiadają
Kurtuazyjnie przepuszczają się nawzajem
Potem kradną portfele
Komórki
Myśli
Kradną swoją godność
I sprzedają ją za marne grosze
I znowu piją wódkę
Tą najtańszą i ciepłą
Widzę przystanek pełen ludzi
Czekają na tramwaj
Znudzeni hukiem i zgiełkiem miasta
Które daje im jeść i pić
Spać i być
Nieść problemy
I topić je w wódce
Wsiadają
Kurtuazyjnie przepuszczają się nawzajem
Potem kradną portfele
Komórki
Myśli
Kradną swoją godność
I sprzedają ją za marne grosze
I znowu piją wódkę
Tą najtańszą i ciepłą