Dwadzieścia trzy

Patrząc w bok

Widzę przystanek pełen ludzi

Czekają na tramwaj

Znudzeni hukiem i zgiełkiem miasta

Które daje im jeść i pić

Spać i być

Nieść problemy

I topić je w wódce

Wsiadają

Kurtuazyjnie przepuszczają się nawzajem

Potem kradną portfele

Komórki

Myśli

Kradną swoją godność

I sprzedają ją za marne grosze

I znowu piją wódkę

Tą najtańszą i ciepłą
0
2 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

1 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie