Dom

Wesprę się o skałę zmęczony pochodem

Nie szczędzi życie razów i sercu, i ciału

Temu ciału i sercu zamorzonych głodem

Piękna, czułości, dotyku... pomału...

Spokojnie... pomyślę gdzie do domu droga



Ściemnia się już, słońce broczy krwawo

Droga nieprzyjaźnie obleczona w wór mroku

Ku memu domowi ruszę chyżo, żwawo

Niczym koń najlepszy, z kopyta, z podskoku



Biegnę sam, wśród szumu zawiej

Chłód wkrada się w serce niczym wąż w Ewy łaski

Samotna myśl gorąca, o domu, jedynej nadziei

Piękna, czułości, dotyku... bez maski...

Zakładanej, co rana...
0 0
2 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie