Dom
Wesprę się o skałę zmęczony pochodem
Nie szczędzi życie razów i sercu, i ciału
Temu ciału i sercu zamorzonych głodem
Piękna, czułości, dotyku... pomału...
Spokojnie... pomyślę gdzie do domu droga
Ściemnia się już, słońce broczy krwawo
Droga nieprzyjaźnie obleczona w wór mroku
Ku memu domowi ruszę chyżo, żwawo
Niczym koń najlepszy, z kopyta, z podskoku
Biegnę sam, wśród szumu zawiej
Chłód wkrada się w serce niczym wąż w Ewy łaski
Samotna myśl gorąca, o domu, jedynej nadziei
Piękna, czułości, dotyku... bez maski...
Zakładanej, co rana...
Nie szczędzi życie razów i sercu, i ciału
Temu ciału i sercu zamorzonych głodem
Piękna, czułości, dotyku... pomału...
Spokojnie... pomyślę gdzie do domu droga
Ściemnia się już, słońce broczy krwawo
Droga nieprzyjaźnie obleczona w wór mroku
Ku memu domowi ruszę chyżo, żwawo
Niczym koń najlepszy, z kopyta, z podskoku
Biegnę sam, wśród szumu zawiej
Chłód wkrada się w serce niczym wąż w Ewy łaski
Samotna myśl gorąca, o domu, jedynej nadziei
Piękna, czułości, dotyku... bez maski...
Zakładanej, co rana...
0
0
2 odsłon