"Róża"
•
On, wędrowiec młody,
co po świecie kroczył
znalazł kiedyś różę,
więdnącą wśród nocy.
Zatrzymał sie przy niej,
uniósł w górę ręce,
i poprosił Boga,
by ulżył Jej w męce.
Ten prośby wysłuchał,
i deszcz zesłał duży
który z ziemi podniósł,
płatki białej róży.
Ciemna noc minęła,
dzień nastał jaśniejszy
On zobaczył róży,
kształt już wyraźniejszy.
Tak ten młody chłopiec,
co przez świat wędrował
zakochał się w róży,
i kwiat pielęgnował;
mył rosą Jej płatki,
dotykał, całował.
Mówił do niej sczerze,
tak jak do człowieka
przed chwastami bronił,
na Jej miłość czekał.
Ona rosła piękna,
do góry się pięła
wsród glorii, i chwały,
kolcem Go przecięła.
Z Jego świerzej rany,
krew w ziemię spłynęła
On-choć wpół umarły,
krwią różę podlewał.
Ona rosła jescze,
dni tych nie policzę
lecz, gdy krwi zabrakło,
to zwiędły Jej lice.
co po świecie kroczył
znalazł kiedyś różę,
więdnącą wśród nocy.
Zatrzymał sie przy niej,
uniósł w górę ręce,
i poprosił Boga,
by ulżył Jej w męce.
Ten prośby wysłuchał,
i deszcz zesłał duży
który z ziemi podniósł,
płatki białej róży.
Ciemna noc minęła,
dzień nastał jaśniejszy
On zobaczył róży,
kształt już wyraźniejszy.
Tak ten młody chłopiec,
co przez świat wędrował
zakochał się w róży,
i kwiat pielęgnował;
mył rosą Jej płatki,
dotykał, całował.
Mówił do niej sczerze,
tak jak do człowieka
przed chwastami bronił,
na Jej miłość czekał.
Ona rosła piękna,
do góry się pięła
wsród glorii, i chwały,
kolcem Go przecięła.
Z Jego świerzej rany,
krew w ziemię spłynęła
On-choć wpół umarły,
krwią różę podlewał.
Ona rosła jescze,
dni tych nie policzę
lecz, gdy krwi zabrakło,
to zwiędły Jej lice.