"Annie"

Jak więzień samotny, pośrod wysp piaszczystych, gdzie woda wokoło ciska gromkie fale,

tak ja w samotności, pijący jej krople, uciekam donikąd, w krainy odlegle.



Czasami, gdy słońca promienie pochwycę, to krok jakby lżejszy, i cień mnie nie goni,

lecz kiedy już chmury, otulą mą głowę-to wtedy przystaje, lub leżę bez dechu.



Płynąłem raz statkiem, co wichry roztrącał, swym dziobem w piekielne wbijał się otchłanie,

a płótno, co żaglem kiedyś dla nas było, na zawsze już krwawą czerwienią pokryte.



Już pamięć zawodzi, oczy sól wypala, i w ustach otwartych, piana tańczy gorzko,

lecz kiedy z ciemnością, walczy znowu słońce-odganiam je ręką, w morskich skał czeluście.
0
2 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie