"Annie"
•
Jak więzień samotny, pośrod wysp piaszczystych, gdzie woda wokoło ciska gromkie fale,
tak ja w samotności, pijący jej krople, uciekam donikąd, w krainy odlegle.
Czasami, gdy słońca promienie pochwycę, to krok jakby lżejszy, i cień mnie nie goni,
lecz kiedy już chmury, otulą mą głowę-to wtedy przystaje, lub leżę bez dechu.
Płynąłem raz statkiem, co wichry roztrącał, swym dziobem w piekielne wbijał się otchłanie,
a płótno, co żaglem kiedyś dla nas było, na zawsze już krwawą czerwienią pokryte.
Już pamięć zawodzi, oczy sól wypala, i w ustach otwartych, piana tańczy gorzko,
lecz kiedy z ciemnością, walczy znowu słońce-odganiam je ręką, w morskich skał czeluście.
tak ja w samotności, pijący jej krople, uciekam donikąd, w krainy odlegle.
Czasami, gdy słońca promienie pochwycę, to krok jakby lżejszy, i cień mnie nie goni,
lecz kiedy już chmury, otulą mą głowę-to wtedy przystaje, lub leżę bez dechu.
Płynąłem raz statkiem, co wichry roztrącał, swym dziobem w piekielne wbijał się otchłanie,
a płótno, co żaglem kiedyś dla nas było, na zawsze już krwawą czerwienią pokryte.
Już pamięć zawodzi, oczy sól wypala, i w ustach otwartych, piana tańczy gorzko,
lecz kiedy z ciemnością, walczy znowu słońce-odganiam je ręką, w morskich skał czeluście.