Z pamiętnika Mai...

mieszkają na uboczu w drewnianej chatce
zarośniętej rumiankiem pomieszanym z lawendą
co roku przy płocie sadzą bób i groszek
tak samo czule jak te pierwsze

siedząc na ławce podziwiając biegnące dzieci
już nie tak małe jak te bawiące się przy huśtawce
które zasypiały policzkami przy piersiach
po bajce o rusałkach i skrzatach

kiedy wstają ona robi sałatkę on ją podziwia
potem idą do sadu podziękować za kolejny dzień
za każdy kwiat zmieniający się w owoc
i tę chwilę jaką sobie wymarzyli
1
16 odsłon 1 komentarzy

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

wielka sowa 8 lat temu
bardzo plastycznie jest to napisane, widzę tych siedzących na ławce,
ale poetycko jest to bardzo słabe, chociaz czuc lirykę.
Proza sie kłania, to tak, ale nie poezja.
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie