listopad 2018
•
na górze oczka
między warstwami warzywa
buzują w temperaturze i wodzie
dołem czołga się makaron własnej roboty
prowincjonalnie goni marchewkę
pietruszkę
z cebulą płacze jak dziecko
siódmego dnia bóg odpoczywa
co zgotował rozlał na talerze
dlatego nie wierzę że ze złotych tac
sypią się opłatki
śniegu
dlatego...
budzę się w czterech porach roku
zawsze raz pierwszy i nigdy ostatni
między warstwami warzywa
buzują w temperaturze i wodzie
dołem czołga się makaron własnej roboty
prowincjonalnie goni marchewkę
pietruszkę
z cebulą płacze jak dziecko
siódmego dnia bóg odpoczywa
co zgotował rozlał na talerze
dlatego nie wierzę że ze złotych tac
sypią się opłatki
śniegu
dlatego...
budzę się w czterech porach roku
zawsze raz pierwszy i nigdy ostatni
ale pięknie
oczko małe przymarzło
a wielkie patrzy
mieć delikatną szadź
to jeszcze nie biel
kiedy dzień
dzień listopadowy niesie
wszystkie pory roku
a dla miłości wiosnę
i choć zimny wiatr wieje
nie jedni czyste Niebo mają :)