Grześkowi

z tego co pamiętam 51 przyniósł On
potem powiedział że skale stąd są ponad
zalał nas wieczór i winny swąd
podążyliśmy aleją

potem były schody do nieba
kieliszek wódy i zachłyśnięcie w spowiedzi
oczy miał zwykłe struny w kieszeni
głowę zmoczoną deszczem

mówił wiele nie tak zwyczajnie
nie umiał być a lubił bywać łapiąc iskry
z kolejnego dnia jakie przynosiło lato
kwiaty paproci trochę wiatru...

być może wspomniała jaki ból rozpalił
i pragną go ugasić
być może dziś kiedy widzę tą drogę

nie umiem płakać

płonąc
0
1 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie