Czy...
•
Czy umiałbym być poetą ?
Akrobatą wiszącym nad słowem
Jedną ręką trzymający pióro drugą myśl
Otoczony przepaścią popiołu grzebiącej rzeczywistość
Siłaczem z zaciśniętą pięścią
I kulą u nogi albo kto woli przy skroni
Z mięśniami wciśniętymi w ogniwa patriotyzmu
Ideowo idealnym żołnierzem umarłym od bohaterstwa
Koronkową tancerką
Z czarnym łabędziem wytatuowanym na czole
O diecie delikatnej jak krawędzie żyletki wzniesionej do nieba
Poręczy aren wypełnionych wymarłymi światłami
A może pogromcą dzikich uzależnień
Arystokracjią sztuki i gówniarskiej współczesności
Trenerem perforfusowych kolaży przesiąkniętych wódką
I pigółkami antykoncepcji wbitej pod paznokciami sławy
Iluzjonistą w nienagannym fraku
Ciągnącego za uszy i portfele chichoczące króliczki
Magią ram do obrazów malowanych igielnym oczkiem
Puszczanym na chwałę pierworodnych z Adama i Ewy
Błaznem co ciągnie za brodę żarty
Tak na wszelki wypadek gdyby ktoś zjadł kromkę prawdy
a potem zwyczajnie beknął i wyszedł żeby móc
za drzwiami wyrzygać jej banalną nieświeżość
Czy umiałbym być poetą ? ... we własnym cyrku
Akrobatą wiszącym nad słowem
Jedną ręką trzymający pióro drugą myśl
Otoczony przepaścią popiołu grzebiącej rzeczywistość
Siłaczem z zaciśniętą pięścią
I kulą u nogi albo kto woli przy skroni
Z mięśniami wciśniętymi w ogniwa patriotyzmu
Ideowo idealnym żołnierzem umarłym od bohaterstwa
Koronkową tancerką
Z czarnym łabędziem wytatuowanym na czole
O diecie delikatnej jak krawędzie żyletki wzniesionej do nieba
Poręczy aren wypełnionych wymarłymi światłami
A może pogromcą dzikich uzależnień
Arystokracjią sztuki i gówniarskiej współczesności
Trenerem perforfusowych kolaży przesiąkniętych wódką
I pigółkami antykoncepcji wbitej pod paznokciami sławy
Iluzjonistą w nienagannym fraku
Ciągnącego za uszy i portfele chichoczące króliczki
Magią ram do obrazów malowanych igielnym oczkiem
Puszczanym na chwałę pierworodnych z Adama i Ewy
Błaznem co ciągnie za brodę żarty
Tak na wszelki wypadek gdyby ktoś zjadł kromkę prawdy
a potem zwyczajnie beknął i wyszedł żeby móc
za drzwiami wyrzygać jej banalną nieświeżość
Czy umiałbym być poetą ? ... we własnym cyrku
i nad słowem ślęczyć
kiedy słowo same się układa
niczym ewolucja człowieka
gdzie nie jedni dziecko by chcieli
niczym wyraz wywołać
lecz tak się na da
jak też nie da się być błaznem
który rozśmieszyć nowością nie umie
jak upiec chleba co się nie starzeje
i na którego żółty nalot wchodzi zielony
czy fioletowy,to jak też w Cyrku być
gdzie Słoń się zesrał i każdy arenę opuszcza
by powiedzieć - smrodu nie chcemy wąchać
nie wiedząc jak nie jeden człowiek sam śmierdzi w:)
i