bajka o żabkach

razu pewnego nad stawu brzegiem
spotkały się żaby z niebyle problemem
jedna do drugiej kumkoli złośliwe
pani to pewnie zazdrości wnikliwie
że kiedy tak dobrze powietrz nabiorę
to oczy mam wielkie jak pomidory
i niejeden ropuch się w nich zakochał
słyszałam wyraźnie jak potem szlochał

na co ta druga nie chcąc być gorsza
rzecze, pani ma gały jak duba dorsza
niech pani do lustra spojrzeć raczy
a nic po za pustką tam pani zobaczy
moje to zupełna do pani odwrotność
lśnią w słońcu i jaka w nich rasowość
oj bystre są one jak sokole oczęta
każda by chciała być taka ponętna

tak kłóciły się kumy przez dzień cały
potem drugi i trzeci, tygodnie mijały
aż najstarsza z ropuch niewytrzymała
i tak do tych dwóch powiedziała
widać problemu same nie rozwiążecie
za to sędziego wezwać możecie
niech mądrością sprawę rozstrzygnie
i kłótnia wasza wnet sama zniknie

wysłano więc list polecony za morze
z pytaniem czy sędzia przybyć może
bo sprawa nadzwyczajnie niebanalna
dotyczy jednostki i bardzo moralna

...

tak jak proszono przybyła wyrocznia
i zanim któraś ze stron słowo pisnęła
dziób sprawiedliwości połamał kości
a po kłótni jedynie na brzegu zostały
z gowna patrzące na siebie gały
1
6 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie