Nadaję się do utylizacji
Jak butelka zgnieciona po wykorzystaniu
Dzień szary mija za dniem
Długiej drogi kilometry
W tym nizinnym " raju "
Przez chwilę myśl w mej głowie
Tak jasna że aż oślepia
By wyrwać się stąd w te góry
Gdzie może ktoś na mnie czeka
Lecz jaki to musi być kraj
I jaka mentalność człowieka
By w duszy mojej był maj
Gdy umysł już nie ucieka
Skrzywdzone z pozoru serce
W swych rękach dziś pragnę nosić
Nie tyle co z miłości
Co z braku wyboru
Bo o cóż jeszcze mam prosić
Żyć będę z tym co dostanę
Choć łatwo nie będzie ni razu
Warto to piekło na ziemi
Kochać
Dla Alp za oknem obrazu
Jak butelka zgnieciona po wykorzystaniu
Dzień szary mija za dniem
Długiej drogi kilometry
W tym nizinnym " raju "
Przez chwilę myśl w mej głowie
Tak jasna że aż oślepia
By wyrwać się stąd w te góry
Gdzie może ktoś na mnie czeka
Lecz jaki to musi być kraj
I jaka mentalność człowieka
By w duszy mojej był maj
Gdy umysł już nie ucieka
Skrzywdzone z pozoru serce
W swych rękach dziś pragnę nosić
Nie tyle co z miłości
Co z braku wyboru
Bo o cóż jeszcze mam prosić
Żyć będę z tym co dostanę
Choć łatwo nie będzie ni razu
Warto to piekło na ziemi
Kochać
Dla Alp za oknem obrazu
9
1
57 odsłon