Ja Ewa z Pompejów

Przeżyłam erupcję wulkanu

moja namiętność

płomieniem stopiła twój chłód

zapłonąłeś płonęlismy

odrzucona podmuchem wrzącej lawy

od wrót raju

obsypana popiołem

patrze na anioła z mieczem

ale on to tylko wartownik...

...wyrok zapadł tam wysoko

gdzie Wiielki Kreator bilansuje mgławice Andromedy oszlałe bicie mego serca i rozdeptane mrowisko...

na szali wagi opadam coraz niżej

liść błędnie wirujacy

w kaprysnych podmuchach

i co mkomu po moim

cierpieniu

które nie uratuje

nikogo
0
2 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie