Byłeś snem...
Poskromiona uśmiechem
cieszyłam się z własnej głupoty
kiedyś nie było smutku
najwyżej kilka wrzasków
Kochałam być tylko Twoja
uciekać i znowu wracać
nie wiedzieć co się dzieje
ufać Twoim pięknym szeptom
Nie pamiętam śmiechu do łez
co najwyżej nieprzespane noce
kiedy bałam się że znikniesz
jak byś był tylko snem
cieszyłam się z własnej głupoty
kiedyś nie było smutku
najwyżej kilka wrzasków
Kochałam być tylko Twoja
uciekać i znowu wracać
nie wiedzieć co się dzieje
ufać Twoim pięknym szeptom
Nie pamiętam śmiechu do łez
co najwyżej nieprzespane noce
kiedy bałam się że znikniesz
jak byś był tylko snem