Przyjdę do Ciebie
Biorąc pędzel, namaluje nasze życie,
Będę to robić starannie, nic nie pominę.
Słodką wonią twego zapachu,
Rozmarzę się w swym malowaniu.
W wyobraźni kreślę twoją pierzastą postać na obrazie, Nie potrafię powstrzymać łez...
Tak bardzo mi Ciebie brakuje.
Dodam kolorów twojej postaci,
Byłeś czarno-biały bez aparycji.
Spróbuje choćby na chwilę,
Zamalować twoje smutne przeżycia,
Zagłębie się w twoim wizerunku,
Nakarmię Cię moimi wdzięcznymi oczami.
Nie wyrwę twej duszy ze zmroku śmierci, napoje twe martwe serce swoją miłością.
Kiedyś przyjdę ...boso będę szła, w obłokach jasności odnajdę twoja postać...
Będę to robić starannie, nic nie pominę.
Słodką wonią twego zapachu,
Rozmarzę się w swym malowaniu.
W wyobraźni kreślę twoją pierzastą postać na obrazie, Nie potrafię powstrzymać łez...
Tak bardzo mi Ciebie brakuje.
Dodam kolorów twojej postaci,
Byłeś czarno-biały bez aparycji.
Spróbuje choćby na chwilę,
Zamalować twoje smutne przeżycia,
Zagłębie się w twoim wizerunku,
Nakarmię Cię moimi wdzięcznymi oczami.
Nie wyrwę twej duszy ze zmroku śmierci, napoje twe martwe serce swoją miłością.
Kiedyś przyjdę ...boso będę szła, w obłokach jasności odnajdę twoja postać...
kreślę twoją pierzastą postać
byłeś czarno biały
...
ale chwilami samokrytycznie i filuternie-łobuzersko;
Rozmarzę się w swym malowaniu. - brzmi dwuznacznie :)