Wpis do Pamiętnika

Melancholia
Pijąc wygazowaną pepsi
Znów zapomniałem, że żyję.
I mdły smak poranka
Obudził mnie nim nadszedł świt.
Wzeszło migrenowe słońce
Bolące każdym bezmasowym fotonem.
Znowu miałem przypomnieć sobie o śmierci
Ale w ustach miałem gumową oponę.
 
Towarzyszyła mi aż do zachodu,
Bo kiedy wróciłem do domu
Włożyłem ją z powrotem do samochodu
I nie miałem już jak zabić czasu.
 
À propos zabijania, znów myślę o śmierci.
Nieprzydatność rzeczy martwych strasznie mnie dobija,
Więc postanowiłem, że łyknę znów pepsi
I się zabiję.
3 3
47 odsłon

Komentarze (3)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

gizela1 12 lat temu
a mnie dobija ich przydatność
ryty 12 lat temu
walczę z niezdecydowaniem - okrutnie ;)
Rewelacja. Często myślę o tym wierszu, przeczytałam go już parę razy :)
Niestety, podobna melancholia i mnie się udziela... rozumiem taki stan duszy, chociaż, paradoksalnie, sprzyja on tworzeniu
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie