Śnieg

Gdy wtedy upadłeś, przejrzałam na oczy.
Myślałam że świat już wtedy się skończy.
Dotknęłam twoich dłoni drżących.
Ogromny chłód nas na wieki rozłączył.

Nadszedł ten czas, zabrano mi Cię.
Lodowaty dreszcz zabija mnie.
Nigdy nie ujrzę, nie dotknę już Cię.
Na zawsze, na amen przysypał nas śnieg.
4
61 odsłon 4 komentarzy

Komentarze (4)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

DARTANIAN 110 7 lat temu
...No to tak Zamysł wiersza mi się podoba, ale bezlitośnie nie pozwalasz zaistnieć atmosferze którą masz w sobie ( może za daleko idące) masz w jednej pierwszej zwrotce cztery rymy tak samo brzmiące czyli rymuje ci się wszystko ze wszystkim a to źle. W drugiej jest tak samo w dodatku zaimki osobowe dokładają swoje, lepiej używać ciebie zamiast cię. Też ci się tam wszystko ze wszystkim rymuje Pozdr;-)
leopard 2 7 lat temu
jeden upadek nielicznym się zdarza
wiele upadków dotyka niewielu
człowiek upada ciągle ... :|
Alyshia 7 lat temu
Dzięki za wskazówki ;)
M
mikusia 7 lat temu
Jak dla mnie jeden z najlepszych twoich dzieł, skojarzył mi się szczyt Nanga
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie