jesienią...
znów na głowie stroszyły się włosy rozwiane
i nieposłuszne dłoniom gładzone z pośpiechem
grzebień błysnął szmaragdem ręką kołysany
przyczesał je dokładnie z czarownym uśmiechem
ulubieniec pól złotych co się oddał ciszy
i szczerości wśród lasów sam je przeszedł nocą
jego nogi zmęczone co ze szczęścia płyną
już nie zapomną nigdy kiedy szły i po co
i nieposłuszne dłoniom gładzone z pośpiechem
grzebień błysnął szmaragdem ręką kołysany
przyczesał je dokładnie z czarownym uśmiechem
ulubieniec pól złotych co się oddał ciszy
i szczerości wśród lasów sam je przeszedł nocą
jego nogi zmęczone co ze szczęścia płyną
już nie zapomną nigdy kiedy szły i po co
0
0
2 odsłon