jesienią...

znów na głowie stroszyły się włosy rozwiane

i nieposłuszne dłoniom gładzone z pośpiechem

grzebień błysnął szmaragdem ręką kołysany

przyczesał je dokładnie z czarownym uśmiechem



ulubieniec pól złotych co się oddał ciszy

i szczerości wśród lasów sam je przeszedł nocą

jego nogi zmęczone co ze szczęścia płyną

już nie zapomną nigdy kiedy szły i po co
0 0
2 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie