Sobota

W sobotni wieczór
Na rynku jest głośno.
Pijacy śpiewają lubieżne piosenki,
Kurwa wygina się na latarni,
Oświetlona bursztynowym blaskiem;
Wygląda, jak żywiczna mucha.
W pierwszej bramie
Dwa pedały robią - Bóg jeden wie co.
W drugiej
Jakaś nastolatka klęczy
przed dobrze ubranym emerytem,
Mając nadzieję, że to Midas,
a co więcej - litościwy.
Chodnikiem idzie jakiś facet,
Który trzymając, to co mu jeszcze zostało
Dokładnie zrasza bruk
przetrawionym alkoholem etylowym.
Tak to wygląda - sobota w mieście.
A nazajutrz bez grzechu
pójdą do kościoła.
1
26 odsłon 2 komentarzy

Komentarze (2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

copelza 14 lat temu
a byłem przekonany, że w Wielkopolsce ład i porządek panuje:( a tam też syf malaria :(wartości poetyckiej nie jestem godzien oceniać, ale wyrazy współczucia . a właściwie to może to ci leży, bo jakoś nie narzekasz?:) ryba w wodzie?:)
A
Ależ nie, to nie jest Poznański rynek... nie będę mówił co to za miasto, żeby nie urazić...
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie