Nocna wyżerka z lodówki

Nocą schodził do pomieszczenia białego jak śnieg.
Otwierał lodówkę i szykował jedzenie.
Trochę karkówki, parówki,
Żeberka, flaczki,
Golonka, udka, wątróbka.
Zasiadał do kolacji, wycinając mięso -
niegotowane, surowe, chore, zabite,
Dokładnie obdarte ze skóry.
Zapalał świece.
Zastygłe oczy patrzyły z przerażeniem.
Usta otwarte w niemym krzyku błagały o zostawienie kąska
na miejscu...
A wszyscy myśleli, że o tej godzinie prosektorium nie tętni życiem...
1
116 odsłon 11 komentarzy

Komentarze (11)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

K
kwadryga 14 lat temu
niestety. zapisanie TEKSTU w WERSY nie czyni poezji
A
hm, komisje konkursowe myślą chyba inaczej... wraz z czterema krytykami, którym najbardziej się podobała wyżerka, że wszystkich moich wierszy...
K
kwadryga 14 lat temu
nie mniej jednak dobra poezja broni się sama. Ja tu nie widzę Ajschylosa tragarza, ani Sofoklesa drwala... ALE może jestem niedzisiejsza, bo na myśl o dzisiejszych trendach zazwyczaj chowam ręce do kieszeni. Śmiem nawet nie zgadzać się z panem Przybyszewskim co do tezy, głoszącej iż dobro, piękno, sacrum są tylko jedną stroną punktu, wokół którego kręci się poezja. Może to ograniczone z mojej strony, nie mniej jednak cieszy mnie własna ograniczoność, dzięki której mogę chwalić poezję, która wznosi czytelnika ku górze, olśniewa go, by cisnąć nim o ziemię sprawiając, że serce na chwilę się zatrzyma a człowiek jako istota, będzie piął się KU GÓRZE w drabinie bytów nie zaś pełzł ku dołowi. (gdybym chciała się upodlić nie potrzebuję do tego poezji, wystarczy wybrać się pod pierwszy lepszy sklep nocny i zapoznać się np. z tamtejszą "gwarą") Tak więc ja zostaję przy pięknie, pasji i sacrum co oszczędzi mi karkówki, parówki i prosektorium.
A
och, widzisz, że powiem tak bezpośrednio. To są wiersze z tak zwanych "metamorfoz" ale to długo wyjaśniać czym są metamorfozy... mam wiersze które w "Credo" były faktycznie świętością, jeżeli chcesz, napisz, podam, wyślę. Przyznam że może i na miarę Tetmajera, Staffa, czy Kasprowicza. To jest tak zwana "stara era wiersza" w moim kajecie, ale to kolejna opowieść.
Nie nazywaj tak ograniczenia, które nim nie jest. To jest indywidualizm, subiektywizm, zdanie.
I proszę cię, na okres "metamorfoz" wpłynęło 6 miesięcy picia przeróżnych trunków. Chciałem się przekonać, jak żył mój Wojaczek, mój przystojny Wojaczek...
Co więcej, ten wiersz miał być testem i takim...eksperymentem...chciałem, żeby brzydził i szokował.
A sklepową gwarę znam na wylot, wierz mi...
A
nie gniewam się...ale skoro tutaj jestem pierwszy raz, nie znaczy to, że nie mam się czym pochwalić, że nie mam 182 wierszy/dzieci, tak je nazywam... wszystkie moje, ja jak ojciec wśród rodziny stoję...(Dziady III)
K
kwadryga 14 lat temu
Nie mam pojęcia czemu dwa razy, ale chętnie "poczytam Cię więcej" i przepraszam, że tak brutalnie zjechałam zaraz na początku, raczej staram się wszystkim tutaj udzielać jak najbardziej obiektywnych, zazwyczaj czysto technicznych wskazówek, no nic, pardon!
Zuzia 14 lat temu
nie podoba mi się, pierwsza część nie przypomina wiersza
A
Hm, jest specyficzny, ja go bardzo lubię. Chyba najbardziej.
Spoks 14 lat temu
Jak to bywa, zawsze zrobi się jakąś ucztę z "nieboszczyka".
Nie mówiąc o świeżynach, dobra również i stypa.
;)
Za to ja niegdyś napisałem coś co przechodzi ludzkie pojęcie.
Może nawet kiedyś odważę się to pokazać.
:))
A
chciałbym spróbować ludzkiego mięsa...
3 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie