przepis na twoja smierc kochanie

wlasnie wyobrazam sobie jak smaze twoja czaszke

ze szczypta nienawisci i garscia zalu do ciebie

ale najpierw pokis zywa mlotek w rece trzymam

zaczynamy od stop w miazge zamieniajac

twe delikatne biale dlonie tez pod metalem marnie zgina

twoj brzuch tak gladki zebami rozgryzam

krew, ktora plynie pod jezykiem moim znika

juz czuc zapach wnetrznosci, od czego zaczynamy?

jelita, watroba, nerki po kolei w mikserze zamykamy

cialo drga bezlitosnie ,spokojnie malenka

to ze zlosci czyn ten obsesja nazywasz

lecz to wiecej niz milosc i mniej niz nienawisc

teraz pila powoli z najwieksza moca predkosci

konczyny twe obcinam...to takie romantyczne nie uwazasz?

krzyczysz z bolu a ja ci mowie aktu milosci doznajesz

jeszce sie nozem pobawie na szyji, plecach

na tasak przyszla pora by twa glowe obcial

smazymy ja potem serce w tylu kawalkach

w ilu moje polamalas, sklejajac slina

i gotowe resztki zmiazdzyc do konca by nic nie pozostalo

tez cie kochalam
0
1 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie