Zapałki

to nie była melodia nieba
śpiew cherubinów czy ptaków
ani kołysanka
nucona dziecku o zmroku

ciche łkanie
...
mur chłodem owiną jej skórę
niewiele różniła się od sinej ściany
może z wyjątkiem ruchu dłoni
wyciągniętej błagalnie
ku mijającym cieniom
i tym oczom
które martwo wpatrzone w dal
gasły z każdą kolejną zapałką
3
36 odsłon 2 komentarzy

Komentarze (2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Helen 11 lat temu
Mysti aż ciśnie się na usta abyś spróbowała sił w prozie.... myślę że byłabyś w niej świetna:))pozdrawiam cieplutko:)
Ostatnie wersy naprawdę interesujące. Urzekające wręcz na plus;)
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie