Psychoza
•
wciąga mnie beznadziei chwila
bym znów czuła się jak więzień własnego ciała
wariat ze zniewoloną duszą
która krwawi codziennie choć tego nie widać
upada na dno i poniewiera w resztkach myśli
które niczym stado os kłują i puchną niezmiernie
moja czaszka nie zmieści tak wiele
mnożą się minuty udręki
zmieniają w godziny i tygodnie bez wytchnienia
nie wiem czy nadal jestem sobą
czy tylko powłoka niezdarnie relacjonuje życie
momenty które wracają jak bumerang
obijają się między szarymi komórkami psychozy
zatracam w sobie to co cenne było
szczęście marzenia wiarę w spełnienie
spoglądają na mnie moje demony
z czerwonymi ślepiami narzucają worek na głowę
staję się nicością w pustym kole czasu
gdzie nawet łzy już nic nie znaczą
bym znów czuła się jak więzień własnego ciała
wariat ze zniewoloną duszą
która krwawi codziennie choć tego nie widać
upada na dno i poniewiera w resztkach myśli
które niczym stado os kłują i puchną niezmiernie
moja czaszka nie zmieści tak wiele
mnożą się minuty udręki
zmieniają w godziny i tygodnie bez wytchnienia
nie wiem czy nadal jestem sobą
czy tylko powłoka niezdarnie relacjonuje życie
momenty które wracają jak bumerang
obijają się między szarymi komórkami psychozy
zatracam w sobie to co cenne było
szczęście marzenia wiarę w spełnienie
spoglądają na mnie moje demony
z czerwonymi ślepiami narzucają worek na głowę
staję się nicością w pustym kole czasu
gdzie nawet łzy już nic nie znaczą