Okruch

brakuje mi powietrza
dławię się niepokojem
zmartwienia oblepiają duszę
kłuje w piersiach zmęczenie

zastanawiam się ile dni jeszcze
przyjdzie mi walczyć o swoje

okruch szczęścia
zbyt ciężki by go podnieść
szarpię się więc nieudolnie
i tracę ostatnią szansę
na cud

drzwi zamknięte
a przecież ja nie chcę tak wiele
może los zrzuci ochłap ze stołu
lub ja przecisnę się przez dziurkę od klucza
i zostanę po drugiej stronie
gdzie więcej szczęścia
3
26 odsłon 1 komentarzy

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

zyga66 11 lat temu
...trochę inaczej czytam: kłuje zmęczenie...szarpię się...tracąc ostatnią szansę...a wiersz przemawia, pozdrawiam :)
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie