Obudzone kolory

Nie ma kwiecistych łąk
tylko szare pustkowia
niezrozumienie płodzone co chwilę
i dym tytoniowy w ustach

kolejna planeta umarła
kiedy spadała zrobiło się ciemno

oczy zamarły w bezruchu

dobrze że to nie ziemia

kiedy księżyce wpadły do morza
gwiazdy stały się jaśniejsze
skąpane w żółci wschodu

rozbłysła kolejna zorza
barwy narodziły się z krzykiem

to nie koniec
dzień się rozlał kolorami
1
6 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie