lubię tę chwilę absolutnej ciszy
na moment przed świtem
gdy spod mgieł powoli wypełza
rozkoszny zimny blask
łagodnie koi dreszcze na skórze
przynosząc w zębach promyki nadziei
- wierny cierpliw...
Z każdym tchnieniem
niczym koszmar spod zamknietych powiek
wypełzają twarze
porozrzucane
wśród świecidełek w gwiazdozbiorach
sztraszą jak czarne oczy kruka
wiją swe gniazda bezwstydnie
pajęczy...
ogarnięta chucią klacz
gdzieś we wnętrzu twym
rozdziera fałszywy całun
wychodzi na świat
chce pokonać strach
chce pokonać wstyd
wydaje zew...
nie pyta o miejsce
nie pyta o czas
chce tera...
Aksamitu czerń spowiła noc
katedralną pieśń szepcze wiatr...
Widzę go przez okno
patrzy na mój dom
deszcz mu zrosił twarz
-czarny pusty mrok
Puka do mych drzwi
białym kłykciem maże na nich...
nikotyny dym
kręcił się tajemnie
nad filiżanką gorącej herbaty
opowiadał historie
znane-nieznane
przewracał pastele wspomnień
gdy pisałem Twoje imię na kawiarnianej serwetce
z boku patrzył na...
rozlałem łzy na papier
szczęścia i rozpaczy
jak niemy krzyk...
wyplułem cały jad
na świat i ludzi
rysowałem
szlaczki tęsknoty
i kwiatki miłości
wszystkie szydercze słowa
ubierałem w ram...
noc rozrzuciła czerń po pościeli...
a może to Twoje włosy
jak gniazdo węży
kuszą
wijąc swoje szatańskie spirale
księżyc blado
odbija się w udach
w rosie na Twoim brzuchu
w rosie kojącej pra...
dłoń zimna jak kamień
zaciska każdy oddech
zamyka marzenia
w bramach ciemnych jak śmierć
przyjacielu patrz
znów mur
nakazów i prawd
znów głową będziem bić
znów paznokcie ścierać
aż do krwi......
uwolnieni z klatki swych obłudnych szarych żyć
zerwane ze smyczy żądze
pierwszy i ostatni raz...
widzimy się w cichym jakimkolwiek miejscu
szydząc z sumienia
gdy nie widzi nikt...
nie ma dzi...