wracam myślami do domu
pulsującego Tobą, pachnącego Tobą
Twoje ciepło przygniatam do piersi
jak i każde bolesne wspomnienie
które nowy dzień od poprzedniego gorszym czyni
Bólu drogi pełne
Nieziemskie raje bez litości
Modlitwy wzgardzone
Strach chleb powszedni
Bezkształtne złudzenia
Dym marzeń upadłych
Czereśniowe wspomnienia
I kark od ciężaru gwiazd obolały…...
Byle przetrwać tą noc…
Byle w objęcia snu
błogo swą duszę złożyć
w objęcia obojętności
w objęcia zapomnienia…
By o słodkiej twej twarzy
już nigdy nie śnić…
I by oczy otwierając
twarzy twej ju...
Nie wiem czy jesteś śmiercią czy moim zbawieniem
Zabrałeś wszystko co miałam – oddałam bezwzględnie
Nie zasnę pijana blaskiem świetlistej twej twarzy
W zasadzie mógł byś już nic dla mnie nie znaczy...
mieć cię przy sobie…
błądzić w twych włosach
gubić się w twym spojrzeniu
wyrwać z żołądka
uczucie pustki i żalu
zagłuszyć serce stęsknione
być blisko ciebie…
odpocząć w twych dłoniach...