za burtę psa zakrzyknął ktoś
za burtę
zbyt dużo przyniósł nam złych chwil
na dno z nim
tam gdzie w ciemnozielonej głębinie
chłód na niego czeka
niech woda zabierze to co złe
co nieszczęść tyle...
rad bym gdybyś mógł
uronić szczęścia kropelkę
temu bez nóg pobiegać daj
pijakowi butelkę
staruszkom o szarych oczach
wspomnień radosnych nie żałuj
tęskniącym po nocach
ciepły dotyk ust podaruj...
jesienią smutek
jesienią żal
jesienią spokój
i na zimę plan
jesienią kolorów kosz
z sadu przydźwigany
w jabłkach pachnących
i astrach malowanych
jesienią z chłodem
i z wiatrem przekomarzani...
wspinam się jak codzień
zdzieram naskórek na ostrych skałach
pieką mnie dłonie
pot zalewa mi oczy
boli mnie całe ciało
cały jestem bólem
od czasu do czasu spoglądam w górę
jeszcze tylko kilka m...
o oczach błękitnych
w miłości zrodzony
w postaci swej radości ogrom przyniosłeś
wzbudziłeś falę , która trwa
w niewielkim ciałku tak wiele mieściło się emocji
wokół wzrokiem wodziłeś ciekawym
ni...
przesiany
przez palce jak piasek na plaży
kilka drobin zostaje na chwilę
przez Twe włosy jak wiatr przemykam
nieład na chwilę zostawiam
lecz w duszy bym chciał zostawić
ślad ust gorących,myśli...
nie tak łatwo zburzyć we mnie tamę
nie łatwo przebić sie przez skały
drążąc w twardej skorupie nawet świdrem stalowym
twardy granit mojego serca nie poddaje się tak lekko
które ściskane przez lata...
idę...
ciągnąc skrzydła za sobą
mokre...obłocone
ślad w grząskiej mazi zostawiam niechcący
idę...
marzenia za soba wlokąc niespełnione
połamane latawce,zardzewiały rower,łódkę z kory,
kilka zd...
nie chcę być poetą
nie chcę składać słów w piękne bukiety na wystawę
nie chcę zachwycać lekkością formy
nie chcę pisanych czekoladek rozdawać
dzielić włosa na czworo w cichym natchnieniu
własnym...
z kilku garści piasku...
z szelestu liści...
z kilku smug słońca...
ze strug deszczu...
z zieleni czerwca...
z bieli lutego...
ze złości i ze smutku...
z radości i uśmiechu...
z miłości i nien...
z miliona części moja dusza zbudowana...
z miliona szklanych kawałków...
milionem odbić światła znaczy swą drogę...
z miliona skrawków miłość moja zszyta...
milionem ściegów nijakich...
milione...
całe życie bierzesz miarę, obracasz mną ,prostujesz...dobierasz materiał...sprawdzasz nici ,spoglądając na mnie znad okularów...wzrok Twój przenikliwy ale ciepły,troskliwy...uśmiechasz się pod nosem d...
spłonęły trawą porośnięte moje sny...
zmierzwionym dywanem...
z czarnych badyli unosi się dym-
był pożar gdy umierałem...
i spokój był wielki w tym smutnym momencie...
i myśli fajerwerki jak w dz...
...i tak idąc, zagapiłem się w niebo...patrzyłem na ptaki nademną...chmury,które kłębiły sie nadymając brzuchy...jak dzieciak gapiłem się na samoloty,które tnąc sklepienie zostawiały krótkotrwałe szra...
drżącymi palcami rozpinam guziki moich snów...Ty jak frezja,delikatna,krucha,słodkim zapachem odurzasz...nie mam śmiałości patrzeć na Twe usta...brak mi jej by słowo wypowiedzieć...przy Tobie jestem j...
...czymże jestem bez Ciebie...?piachem miałkim na drodze leniwie zalegającym...pyłem lepkim z kół traktorów zwiewanym...miarą bez skali...bólem...rowem przydrożnym...pniem po wielkim drzewie...wyschni...