nie warto grzeszyć by być
nie warto czekać i śnić
realia świta zabijają mnie
w kłąb dymu nad dachem zamienią
ludzie mnie zniszczą i zapomną
lecz zostanie nadzieja
poezja
i kwiaty bzu wiosną
w mroku postać schowana
w kryształowej łzie nieba
wstecz spogląda
samotne kroki
w samotną nicość
gdzie wykute w kamieniu wspomnienia
gdzie zatopione w kałuży łez sny
gdzie wszystko było
i nic...