Moje JA nie jest sobą
uwiązana w swej tęsknocie
gniję w niespójności
nieobecność twoja wypełnia
mnie po brzegi
i to chyba samotność
ssie moje piersi
(brutalnie)
odbija się we mnie
wewnęt...
I niby nie czekasz
a jednak masz nadzieję
- na wspólny posiłek, noc
już (nie)poślubną
błahe rozmowy i te całkiem serio
i ręce błądzące
za szczęściem z Twych marzeń
próg nieśmiałości
zwalczany...
niedługo odejdziesz
(ale już tak naprawdę)
nasze spojrzenia rozbiegną się
zupełnie świadomie
ja założę maskę
starannie dobierając kolory
przypudruje swój smutek
jeszcze większy niż
przedtem...