wypatrując słońca
w czasach niepogody
przerosłaś mi nieba
zasnute deszczem
niepewności
zwinnym ruchem
przeskoczyłaś góry
ponad szczytami
budowanej latami
odwagi
zupełnie jakby...
gdzieś...
karminową kredką obrysowała usta
ze zwykłym sobie zabawnym grymasem
pamiętam jak dziś...grali Claptona
zapytałem
- już wychodzisz?
spojrzała tylko z pogardą w oczach
rankiem lustro nie jes...
chciałem wykształtować świat
ten o którym nocami marzyłaś
postawić rusztowanie początkom
budującej się wiary w siebie
chciałem...
miałem zabrać cię na szczyt
każdej dzikiej możliwości
uwoln...