wznieciłeś pożar w moim domu
pozwoliłeś płonąć moim bliskim
po czym zostawiłeś wśród dymu
na zgliszczach
choć benzynę miałeś w prawej
zapałki w lewej ręce
szłam ci na ratunek...
jak kluska z rosołu wypłynie czasem nosem
tak i ja błądzę
szukając takiego
co by wypłynął razem ze mną
w morze niepowodzeń
na mojej drodze
nie tylko pokarmowej