Mój ubiór

Robaczkując w bezkresnej odbytnicy szukam czystości pragnień

Opętany z każdej strony otrzewną błonę przebić pragnę palcami bez paznokci

Uwikłany w połączenia nerwowe mózgu przytłacza mnie ilości impulsów

Pełzając w mętnej toni treści głodny jestem całych surowych owoców

Zamknięty w płucnym pęcherzyku dławię się przestrzenią oddechu

Nerki mnie nie oczyszczają za to wyciskają toksyny

Skostniały w stawach próbuję wzbić się do lotu

W naczyniach włosowatych nie mieszczę się

Otoczony przez białe krwinki we krwi topie się

Wiotczeję miedzy mięśniowymi włóknami

Zagubionego sensu koło plemników niema

W sercu głuchnę od życiodajnych uderzeń

Limfatyczna ropa nie zapala nadziei

Ciała jamiste ogłupiają mnie

Rozpuszczam się w jelitach

Zatruwam się żółcią

Wszędzie śluz

Wszędzie płyny

Wszędzie ścierwo i gówno
0
2 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie