Krwawy Feniks

Mroczne
Umyję się
w rzece swych łez
I spalę się
w płomieniach udręki
By położyć Twemu panowaniu kres.

Twoje dni są policzone
na palcach jednej ręki
Nabój unosi się z sykiem
Mocno zaciskasz szczęki

Świat zalewa czerwona kurtyna
Marzeniem aktora umrzeć na scenie
Gdzie Twoja widownia?
Gdzie Twe oklaski i pełne uciechy wrzaski?
Czy pamięć cię zawodzi?
Przecież sam je pchnąłeś w objęcia Samali

Przymknięte oczy i porzucone ciało
Niczym boski Feniks unoszę się nad ziemią
Oczyszczam z grzechów miejsce czynu
By rozlać choć kroplę więcej
Czerwonego płynu
1
16 odsłon 1 komentarzy

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

M
Oj, Westalko, Westalko, po głowie snują Ci się myśli, które nie przystoją osobie Twojej godności! Jak to pisał największy mówca starożytności, Cyceron, Sława podąża za cnotą jak cień. Przypominaj sobie te słowa w chwilach słabości, one bowiem dodadzą Ci siły do znoszenia znojów rzeczywistości ;)
Co do treści wiersza nie mam zastrzeżeń, jednak następnym razem pamiętaj o akapitach.
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie