Trop
bosa noc nagości niebios
nadniebne gwiazdy kruszcu marzeń
cichości serca szeptu
milczenia pragnień
hucznie nawołuje o tęsknotę spełnienia
złota pejzaż w srebrze
księżyca nocy tchnienia
za zakrętem dnia
wygasi światła żar
łykając powietrza żal
wykrzyczeć gorycz
zapachu słodu
z kryształu soli
oszukać przeznaczenie
rozpalić ognia płomień
wypalić ból
ogrzać serca chód
być posagiem granitu
nie dać się powalić
stać na własnym fundamencie
swego urobku
nadniebne gwiazdy kruszcu marzeń
cichości serca szeptu
milczenia pragnień
hucznie nawołuje o tęsknotę spełnienia
złota pejzaż w srebrze
księżyca nocy tchnienia
za zakrętem dnia
wygasi światła żar
łykając powietrza żal
wykrzyczeć gorycz
zapachu słodu
z kryształu soli
oszukać przeznaczenie
rozpalić ognia płomień
wypalić ból
ogrzać serca chód
być posagiem granitu
nie dać się powalić
stać na własnym fundamencie
swego urobku