Poeta wyklęty

Błąkam się po przedmieściach paryskich.

Kieszeń dziurawa, ubranie syte brudem.

Wiem, że nikim jestem dla wszystkich,

Choć sens odnalazłem z tak wielkim trudem.



Raz piękny w locie, raz na ziemi obśmiany.

Pomnik trwalszy od spiżu chce sobie zbudować.

Napewno przez kogoś będę pamiętany

I duszę swą zdołam na kartce zachować.



Niczym albatros wzbijam się w powietrze,

Widzę z góry głębię i morskie odmęty.

A teraz na ucho coś ci wyszepczę -

Nazwali mnie trafnie poetą wyklętym...
0
2 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie