Poeta wyklęty
•
Błąkam się po przedmieściach paryskich.
Kieszeń dziurawa, ubranie syte brudem.
Wiem, że nikim jestem dla wszystkich,
Choć sens odnalazłem z tak wielkim trudem.
Raz piękny w locie, raz na ziemi obśmiany.
Pomnik trwalszy od spiżu chce sobie zbudować.
Napewno przez kogoś będę pamiętany
I duszę swą zdołam na kartce zachować.
Niczym albatros wzbijam się w powietrze,
Widzę z góry głębię i morskie odmęty.
A teraz na ucho coś ci wyszepczę -
Nazwali mnie trafnie poetą wyklętym...
Kieszeń dziurawa, ubranie syte brudem.
Wiem, że nikim jestem dla wszystkich,
Choć sens odnalazłem z tak wielkim trudem.
Raz piękny w locie, raz na ziemi obśmiany.
Pomnik trwalszy od spiżu chce sobie zbudować.
Napewno przez kogoś będę pamiętany
I duszę swą zdołam na kartce zachować.
Niczym albatros wzbijam się w powietrze,
Widzę z góry głębię i morskie odmęty.
A teraz na ucho coś ci wyszepczę -
Nazwali mnie trafnie poetą wyklętym...