Do supermarketu po majeranek
•
Wstałem, jak zwykle, o piątej trzydzieści
Magnetyczne powietrze spowiło mnie
Piasek pod butem zdradziecko chrzęścił
Nie myśląc nic, palnąłem se w łeb
Magnetyczne powietrze spowiło mnie
Piasek pod butem zdradziecko chrzęścił
Nie myśląc nic, palnąłem se w łeb