Do supermarketu po majeranek

Wstałem, jak zwykle, o piątej trzydzieści

Magnetyczne powietrze spowiło mnie

Piasek pod butem zdradziecko chrzęścił

Nie myśląc nic, palnąłem se w łeb
1
6 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie