Gdy rok jest bezpański

O szczęściu
Dzień po dniu wskrzeszane przez krzew twój gorliwy
Anno! Dominem, dominem jest życie!
W którym tysiąc świec wschodzi
W nim gasnąc zapada

Nie słyszysz?
Unosi cię bladą, do dna z tobą gna
Pod blatem z twych czarnych powiek odlanym
Po czczych ścianach mięśni
Przelewa się czad

Niemowlę
Ta codzienna i czerstwa, zaradna materia
Jest nieme
I w lęku jest całe

W podskokach zerwało
Pierwsze słowo
Ostatnią reakcję z łańcucha geometrycznej genesis

Marzenie wreszcie sięgnęło dna
Jest Twoje

Nie słyszysz?
Kędy szpaler świec wschodzi
I kędy zapada
Unosisz się

Nad ciało stopione
Nad ciało splecione
W ryczącą piwonię

Dech ogłuchł od ryku
Krzew w cień się zapada
(Gdy rok jest bezpański)
Twój, Anno
Jest Twój
3
26 odsłon 1 komentarzy

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

gizela1 13 lat temu
jak ja lubię ten wiersz -- na czerwonym lepiej wyglądał
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie