Wieczór po brzask
Wyprężony dżwięk przez widnokrąg
do celu doprowadził
łowca spoczął
bez słowa
gładkie rysy ponownie
przyszła ciemność
chuć oczu zemglonych
krew jeszcze wewnątrz płynie
znów przestrzeń grzechu
być nie jestem godzien
do celu doprowadził
łowca spoczął
bez słowa
gładkie rysy ponownie
przyszła ciemność
chuć oczu zemglonych
krew jeszcze wewnątrz płynie
znów przestrzeń grzechu
być nie jestem godzien