Po nocy.
•
Siedzę po obskurnej stronie łóżka
Obok leżysz ty na cuchnącej brudnej poduszce
Nie mam nawet ochoty cię budzić
Jeżeli w ogóle jest w tym jakiś sens
Wracam z niechęcią myślami do minionej nocy
Jak kochaliśmy się niczym dzikie zwierzęta
Potem coś się popsuło zapragnęłaś więcej wrażeń
Po co do cholery ci ten pistolet?!
Ruletka jak gwóźdź tkwiła ci w głowie
Ufałaś mi aż do granic śmierci
Jedna szansa jedno życie powtarzałaś
Lekko niczym paproch na pościel padłaś
Chciałaś tej zabawy nagrodę już dostałaś
Coś mnie boli sumienie lub serce
Złudzenie winy włożę między książki
Poprawię ci pod głową śpij wygodnie
Obok leżysz ty na cuchnącej brudnej poduszce
Nie mam nawet ochoty cię budzić
Jeżeli w ogóle jest w tym jakiś sens
Wracam z niechęcią myślami do minionej nocy
Jak kochaliśmy się niczym dzikie zwierzęta
Potem coś się popsuło zapragnęłaś więcej wrażeń
Po co do cholery ci ten pistolet?!
Ruletka jak gwóźdź tkwiła ci w głowie
Ufałaś mi aż do granic śmierci
Jedna szansa jedno życie powtarzałaś
Lekko niczym paproch na pościel padłaś
Chciałaś tej zabawy nagrodę już dostałaś
Coś mnie boli sumienie lub serce
Złudzenie winy włożę między książki
Poprawię ci pod głową śpij wygodnie