Po nocy.

Siedzę po obskurnej stronie łóżka

Obok leżysz ty na cuchnącej brudnej poduszce

Nie mam nawet ochoty cię budzić

Jeżeli w ogóle jest w tym jakiś sens



Wracam z niechęcią myślami do minionej nocy

Jak kochaliśmy się niczym dzikie zwierzęta

Potem coś się popsuło zapragnęłaś więcej wrażeń

Po co do cholery ci ten pistolet?!



Ruletka jak gwóźdź tkwiła ci w głowie

Ufałaś mi aż do granic śmierci

Jedna szansa jedno życie powtarzałaś

Lekko niczym paproch na pościel padłaś



Chciałaś tej zabawy nagrodę już dostałaś

Coś mnie boli sumienie lub serce

Złudzenie winy włożę między książki

Poprawię ci pod głową śpij wygodnie
0
2 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie