Skrzydła nieznane

podążam
uderzam ich
zaś ginie pospiesznie tchnienie
za każdym razem zamknięte plecy sprawiają mi pospiesznie monochromatyczny kłębek

skromnie sprawia sobie nieznana twarz przytłumione schody
on ginie przez chwilę
witraż sprawia sobie pospiesznie pogardzana dolina
właściwie ginię

pospiesznie pozostaje zapomniany sznur
blady sznur przez chwilę ucieka
skromnie ucieka pogardzana litera
największy palec ucieka…

słońce wypełnia chłodne tchnienie
pogardzane skrawki opuszczają kompleks
dźwięki opuszczają nieskończone słońce
woda ginie jeszcze
2
11 odsłon 0 komentarzy
Tagi: #Grafo

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie