Dialog bursztynowy

Po zbyt wielu manewrach i obrotach
(których nijak nie da się dokończyć przed świtem
w krainie wytrawnych filantropów)
będziemy wspólnie jęczeć
kto jest bardziej chory,
kto bardziej zmęczony,
kto biedniejszy, ale bardziej sprytny.

Nim marzenia staną się zbyt brutalne
i zatopią nas w płynnym niebycie
(plebejskim do szpiku kości)
uwolnimy ruch,
obrócimy w niwecz bezsensowny dialog.
Pochylimy się ku nam samym,
ufni, że zero plus zero
równa się do końca nie wiadomo co.

I zanim przezroczysta smuga
dogoni za,
przed
i dalej,
będziemy dialogiem swobodnie manewrować
pod ścisłą kontrolą.


W końcu przeżyjemy wszystkich filantropów.



My, komary zatopione w bursztynie.
2
22 odsłon 1 komentarzy

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

gizela1 12 lat temu
jak ty to robisz....ze tak psujesz slowo?
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie