Cukier_kowo, czyli do kawy to i owo

Proszę pana, ja od kawy dzień zaczynam,
rozespana wstaję - boso do imbryka.
Filiżanka obłym kształtem wnika w klimat,
a pan pyta, czy dopięte mam guziki.

Woda syczy, para wznosi się pod okap.
Zaserwować Arabikę, czy Robustę?
Już na blacie rozchlapana mała kropla…
A pan mówi, że gustuje pan w rozpustnej?!

Ach, errata? Masz na myśli rozpuszczalną…
Taki lapsus mimowolny, bez przyczyny.
Wczesny ranek i ta kawa... smak nachalnie
na znaczenie słów niechcący… Ja nie winię.

Potarmoszę... Oj! Pochwycę filiżankę -
tak, za ucho. Słodzę troszkę. Cukiernica
akantami opleciona finezyjnie.
Może dodam do naparu jeszcze szczyptę.

Mieszam łyżką. Czy zmieszana nieco jestem?
Cóż? Łyżeczka w dłoni drży (ciśnienie w normie?).
Mały łyk - ślinianki mlaszczą, że wyborny.
Łyżka dzwoni. Kawa stygnie. Słyszysz? Odbierz...!
2
13 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie