Przepraszam Ojcze

krzyk wydarty z głębi serca

utopiony w butelce czasu

dryfuje po falach monotonii

poszukując blasku jutra



trwając w szybkim bezruchu

biegnę po zbawienie swe

ulatuje ze mnie wiara

w to co nieistotne



droga kręta jak życie

pada mi do stóp

z rozpaczy padam na piach

i wydaje ostatnie tchnienie



uleciał ze mnie dar

który dałeś mi Ojcze

zmarnowałem Go

gdyż nie potrafiłem z niego korzystać
0
1 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie