Bóg

Melancholia
Stanął przede mną z przekleństwem w dłoni
jak z biczem,
spojrzał i echem po górach uderzył,
krzyczę.

Co noc zrywam głowę w kinie koszmarów
i ściskam skronie.
Przebacz mi Panie, opuszczam dłonie.

Wściekłe szczekanie na grzechy młodości,
żar Jego oczu co duszę rozpala i cierpień morze
morale powala.

Stojąc nad rantem wulkanu życia,
wychylam do dna grzechów mych czarę
i jestem szczęśliwa
przez chwil choćby parę.
3
16 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

3 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie