WIDMA
•
Nad Magdalą księżyc
Znowu krwawy wschodzi,
Budzą się cienie,
Co zwykle śpią za dnia,
Wszystko odżywa,
Tak jak tamtej nocy,
Uśpiony świat o niczym nie wie,
Padają bezgłośne rozkazy,
A widmowy oddział
Znowu szturmuje
Widmowy dom,
Cienie strzelają,
Cienie się bronią,
Chowają się za cieniem
Samochodu,
Zranione zjawy
Rozpływają się w powietrzu,
Nie ma zabitych,
Nie ma już rannych,
Wszystko rozpływa się
Z nastaniem dnia,
Iluzja, złudzenie,
Nic innego,
Jedynie krew na śniegu
Jest prawdziwa . . .
Znowu krwawy wschodzi,
Budzą się cienie,
Co zwykle śpią za dnia,
Wszystko odżywa,
Tak jak tamtej nocy,
Uśpiony świat o niczym nie wie,
Padają bezgłośne rozkazy,
A widmowy oddział
Znowu szturmuje
Widmowy dom,
Cienie strzelają,
Cienie się bronią,
Chowają się za cieniem
Samochodu,
Zranione zjawy
Rozpływają się w powietrzu,
Nie ma zabitych,
Nie ma już rannych,
Wszystko rozpływa się
Z nastaniem dnia,
Iluzja, złudzenie,
Nic innego,
Jedynie krew na śniegu
Jest prawdziwa . . .