NA KRAWĘDZI

Egzystencjalne
Na krawędzi stoję
balansując w przód i w tył
popychany ręką niepewności.

Przede mną pustka bezdenna
obiecuje spokój wieczny
ciepła, cicha i bezpieczna.

Pół kroku w tył.
Ból, cierpienie, samotność
Dobrze, że zielony dym jeszcze nie wywietrzał
podsycany rudą czarodziejką.

Krok do przodu.
Nicość, pustka, wybawienie.

Prę do przodu.
Już prawie się udało...

Ręka niepewności panuje nad sytuacją
... i te oczy Twoje...
Łapie mnie w ostatniej chwili.
Ustawia równo na krawędzi.

I znów chybocząc, stoję.
Czekam na ostateczny impuls,
który zabije niepewność
0
2 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie