Narcyz

Egzystencjalne
Sto lat po początku dnia,
W zakrzepłej krwi późnego poranka,
Taplam się jak knur,
Jak wieprz w każdym wieżowca biurowcu,
Po małej wieczności dnia środka,
Tocząc swe nadzieje do paśnika,
Do żarłocznej gęby dnia codziennego,
Rzygam na wszystkich komplementami,
Mijający ludzie w masie obmierzłej poczciwości,
Kładą mi pod nogi kłody uśmiechów,
Gardzę tym bagnem emocjonalnego przymilania,
Ponad to wszystko, upadam pod ciężarem siebie.
2
62 odsłon 5 komentarzy

Komentarze (5)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

gizela1 2 lata temu
zemdliło mnie aż zemdlałam
monix97 2 lata temu
Ciekawe niby Narcyz,ale jednak nie do końca tak odbieram twój tekst pozdro.
M
mihoo 2 lata temu
@gizela mnie zemdliło podczas pisania ;)
M
mihoo 2 lata temu
@monix97 a jak to odbierasz?
ryty 2 lata temu
zwymiotowałem, że aż przestałem. :|
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie