Sztylet

O życiu
nie było w mieście nikogo
kto by miał odwagę
odejść od tego strachu
słyszałem tylko skargę

i nie było do czego
w modlitwach się odnosić
zastygły wszystkie usta
nie próbowały prosić

zbierałem na ulicach
uśmiechy porzucone
chciałem nimi połamać
zasady ustalone

ale wszyscy uciekli
lecz krzyk po nich pozostał
w niewiarę wbijam sztylet
by ból jeszcze jej zadał
1
7 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie