dzień pierwszy
nie mam pomysłu na wiersz nie mam pomysłu na kolejny dzień odkąd zgubiłem ciebie odkąd zgubiłłem nas nie mam pomysłu na świat
przychodzą tłumnie czarne szare myśli jak stada wron jak stada frasobliwych szczurów krążą jak wilki pośród drzew budząc niepokój ciemnego lasu czujność i strach
kłębią się w oku sieci neuronów
przegryzają splot w niebieskiej ferii
elektrycznych barw wzburzonych słonych wód
z pozoru łagodnego morza w cieniu splątanych zwojów drgań egzotycznych drzew odgłosy orgii tropikalnych ptaków zaraz po zmroku
zaczyna chodzić za mną cień jasnego płaszcza w ciemnym kapeluszu
znika wraz z nocą dzisiaj nie zniknął pierwszy raz to pierwszy taki dzień
przychodzą tłumnie czarne szare myśli jak stada wron jak stada frasobliwych szczurów krążą jak wilki pośród drzew budząc niepokój ciemnego lasu czujność i strach
kłębią się w oku sieci neuronów
przegryzają splot w niebieskiej ferii
elektrycznych barw wzburzonych słonych wód
z pozoru łagodnego morza w cieniu splątanych zwojów drgań egzotycznych drzew odgłosy orgii tropikalnych ptaków zaraz po zmroku
zaczyna chodzić za mną cień jasnego płaszcza w ciemnym kapeluszu
znika wraz z nocą dzisiaj nie zniknął pierwszy raz to pierwszy taki dzień